Siostry z karłowatością przyszły na świat w rodzinie, w której aż siedem z dziesięciu osób miało mniej niż 100 cm wzrostu. Tak wyglądały.

by banber130389
59 views

Te siostry przyszły na świat w rodzinie, w której aż siedmioro z dziesięciorga dzieci urodziło się z karłowatością. W tamtych czasach lekarze nie potrafili jeszcze wyjaśnić, dlaczego w jednej rodzinie pojawiło się tak wiele przypadków tej wady genetycznej.

Z powodu swojego niezwykłego wyglądu siostry wraz z innymi członkami rodziny występowali publicznie, zabawiając ludzi. Czy chcesz wiedzieć, jak wyglądali pozostali członkowie tej wyjątkowej rodziny?

Rodzina Oviców była czymś więcej niż zwykłą rodziną – tworzyli prawdziwy teatr objazdowy, znany jako „Trupa Liliputów”, który podróżował po całej Europie z występami muzycznymi i teatralnymi.

Byli Żydami z małego miasteczka w Karpatach, a aż siedmioro z dziesięciorga z nich cierpiało na rzadką, dziedziczną formę karłowatości.

Mimo swojego nietypowego wyglądu fizycznego nie wycofywali się z życia społecznego. Wręcz przeciwnie – przekuli swoją inność w atut. Śpiewali, grali na instrumentach, żartowali i występowali przed publicznością, zdobywając sympatię widzów. Jednak świat, w którym żyli, wkrótce dramatycznie się zmienił. Wraz z nadejściem nazistów ich życie zamieniło się w koszmar.

W 1944 roku rodzina została aresztowana i deportowana do Auschwitz, gdzie spotkał ich inny, równie straszny los. Trafili w ręce dr. Josefa Mengele, zwanego „Aniołem Śmierci”.

Lekarz ten miał obsesję na punkcie przeprowadzania eksperymentów medycznych, szczególnie na bliźniakach i osobach z karłowatością, dlatego postanowił uczynić z rodziny Oviców „materiał badawczy”.

Podczas nieludzkich eksperymentów członkowie rodziny byli poddawani rentgenom bez ochrony, wyrywaniu zębów, wstrzykiwaniu chemikaliów do oczu, pobieraniu próbek szpiku kostnego i szczegółowym pomiarom ich ciał.

Mengele interesował się tym, dlaczego w jednej rodzinie urodziło się tak wiele osób z karłowatością oraz jak osoby niskiego wzrostu funkcjonują w społeczeństwie.

A jednak rodzina Oviców przetrwała. Pomimo cierpienia, strachu i nieludzkich warunków, pozostali zjednoczeni i wspierali innych więźniów, dzieląc się z nimi okruchem chleba i słowem otuchy. Gdy obóz został wyzwolony, byli jedną z nielicznych rodzin, które wyszły z Auschwitz żywe. O ich odwadze i wielkich sercach dowiedział się cały świat.

Ostatnia z rodziny, Pearl Ovic, zmarła w 2001 roku.